blog · dla firm · 9 lipca 2026 · 9 min czytania
Własna strona czy portal dowozowy? System zamówień dla gastronomii policzony na cały rok
Pytanie o system zamówień dla gastronomii prawie zawsze pada w wersji miesięcznej: „ile zapłacę za wdrożenie” kontra „ile płacę portalowi w tym miesiącu”. To zły horyzont. Portal to nie jednorazowy koszt, tylko procent, który schodzi z każdego zamówienia przez cały rok i każdy następny. Własna strona jest odwrotnością: płacisz raz, a potem prawie nic. Żeby porównać je uczciwie, trzeba policzyć nie jeden miesiąc, tylko dwanaście.
Zrobimy to na konkretnej restauracji z dostawą i na liczbach, które sam podstawisz suwakiem na /dla-firm. Bez obietnicy, że własny system „zwiększy sprzedaż” – tego nie wiemy i nie sprzedajemy wróżenia. Policzymy tylko to, co policzalne: gdzie przez rok idą te same pieniądze i co zostaje po dwunastu miesiącach w jednym, a co w drugim wariancie.
Uprzedzamy od razu rzecz, którą większość porównań przemilcza: własna strona nie przejmuje ruchu od portalu z dnia na dzień. To migracja, nie przełącznik. Dlatego rachunek roczny wygląda inaczej, niż sugeruje efektowna liczba „zwrot po dwóch miesiącach”.
Portal i własna strona to dwa różne rodzaje rachunku
Agregatory dowozowe pobierają zwykle 25–35% od wartości zamówienia: przy dostawie realnie ok. 30%, przy odbiorze własnym ok. 13%, często plus osobna opłata za dostawę. To koszt zmienny: rośnie z każdą sprzedaną pozycją i z każdym lepszym miesiącem. Im lepiej Ci idzie, tym więcej oddajesz.
Własna strona zamówień działa dokładnie na odwrót. Płacisz raz za budowę, a potem zostaje tylko drobny koszt zmienny – prowizja operatora płatności rzędu 1–2%, która idzie do operatora, nie do nas – oraz stałe grosze za hosting i domenę. Ta prowizja też rośnie ze sprzedażą, ale mówimy o 1,5%, nie o 30%.
- Portal: koszt zmienny bez końca. Procent od każdego zamówienia, co miesiąc, dopóki restauracja działa.
- Własna strona: koszt jednorazowy plus drobiazgi. Budowa raz, potem hosting 0–200 zł/mies., domena ~60 zł/rok, operator płatności ~1–2%.
- Różnica narasta w czasie. W jednym miesiącu prowizja portalu wygląda niewinnie. Po dwunastu robi się z niej pozycja, za którą można mieć własny system na własność.
Rok na portalu: 64 800 zł, które nigdy nie wracają
Weźmy restaurację, która przez agregatory robi 300 zamówień dowozowych miesięcznie, średnio po 60 zł. To 18 000 zł obrotu miesięcznie przechodzącego przez portal i 30% prowizji, czyli 5 400 zł co miesiąc.
Przez dwanaście miesięcy to 64 800 zł oddane pośrednikowi. Za tę kwotę portal daje realną rzecz: zasięg i nowych klientów, którzy szukają „pizza blisko mnie”. Ale bierze ten sam procent od zamówień stałych gości, którzy i tak by wrócili, a obok Twojego menu wyświetla im konkurencję. Płacisz 5 400 zł miesięcznie także za to, żeby ktoś reklamował Ci lokal z drugiej strony ulicy.
Własna strona to migracja, nie przełącznik
Gdyby własna strona przejmowała 100% zamówień od pierwszego dnia, rachunek byłby banalny. Nie przejmuje. Nowy gość dalej znajdzie Cię najłatwiej na portalu, a stałych trzeba świadomie przekierować: kod QR na paragonie i pudełku, link w social mediach, ulotka w torbie z dostawą, czasem drobna zachęta („taniej, gdy zamówisz bezpośrednio”). To robota na tygodnie i miesiące, nie na jeden wieczór.
Dlatego uczciwy model roczny zakłada rosnący udział własnego kanału, nie skok. Dla naszej restauracji może to wyglądać tak – ostrożnie, bo u Ciebie tempo zależy od tego, ilu masz powracających gości:
- Kwartał 1 (mies. 1–3): ok. 15% zamówień na własnej stronie. System dopiero się rozkręca, goście dopiero uczą się nowego linku.
- Kwartał 2 (mies. 4–6): ok. 30%. QR na paragonie i przypomnienia zaczynają robić swoje.
- Kwartał 3 (mies. 7–9): ok. 40%. Stali goście mają już nawyk zamawiania bezpośrednio.
- Kwartał 4 (mies. 10–12): ok. 50%. Portal został szyldem dla nowych, reszta idzie bez jego prowizji.
Jest jeden warunek, który przemilczają optymistyczne kalkulatory: zamówienia przeniesione na własny kanał musisz sam dowieźć – własnym kierowcą albo zamówioną firmą kurierską. Portal zostaje dla tych gości, którzy chcą właśnie jego dowozu. Dlatego „50% po roku” to sensowny cel, a nie 100%.
Zestawienie na 12 miesięcy: rok pierwszy wychodzi na zero
Policzmy oba warianty przez te same dwanaście miesięcy, przy tym samym obrocie 18 000 zł miesięcznie:
- Tylko portal: 5 400 zł prowizji × 12 = 64 800 zł. I tyle samo w roku drugim, trzecim, każdym następnym.
- Portal jako szyld plus własna strona: malejąca prowizja portalu od coraz mniejszej części zamówień, powiększona o 1,5% bramki od reszty, daje przez rok ok. 44 000 zł. Do tego jednorazowo system – przyjmijmy pełny wariant z dostawą i płatnościami, bliżej pakietu MVP: 30 h · 18 000 zł netto – oraz ok. 1 300 zł za hosting i domenę. Razem rok pierwszy: ok. 63 000 zł.
Różnica w pierwszym roku jest niepozorna, kilka procent na korzyść własnej strony, i to jest uczciwa puenta: system spłaca się z samej różnicy w prowizji jeszcze w pierwszym roku, mimo że płacisz w nim pełną budowę. Cała gra rozgrywa się później.
W roku drugim nie ma już kosztu budowy. Przy udziale własnego kanału ustabilizowanym na ok. 55% ten sam rachunek to ok. 32 000 zł zamiast 64 800 zł na portalu, czyli ok. 32 000 zł oszczędności rocznie – i tym więcej, im więcej stałych gości zamawia bezpośrednio. Portal płaci się w kółko; system zapłaciłeś raz.
Czego rachunek prowizji nie pokazuje przez 12 miesięcy
Gdyby liczyła się wyłącznie prowizja, decyzja bywałaby bliska. Ale przez dwanaście miesięcy zbiera się coś, czego w tabeli kosztów nie widać, a co zostaje po Twojej stronie tylko w jednym z wariantów.
- Baza stałych gości. Na własnej stronie po roku masz listę tych, którzy zamawiają regularnie: co, jak często, za ile. Na portalu ten sam człowiek jest klientem portalu – Ty widzisz numer zamówienia, nie gościa.
- Brak konkurencji obok Twojego menu. Własna strona pokazuje tylko Ciebie. Portal przy Twojej pozycji wyświetla trzy inne lokale i baner cudzej promocji.
- Własne statusy i słownik. „przyjęte / w piecu / pakujemy / u kierowcy” zamiast uniwersalnych etykiet platformy, których nikt w kuchni nie używa.
- Kod i dane u Ciebie. System jest Twój jak lokal, nie jak wynajem: pełne prawa majątkowe po każdym opłaconym etapie, dane na Twoim hostingu.
Portal został nam do łapania nowych z „pizza blisko mnie”. Ale sobotę robią stali, a oni zamawiają już z QR-a na pudełku – i tej soboty portal w ogóle nie widzi.
Kiedy zostać na portalu – i jak zacząć, jeśli nie
Firmie, która buduje systemy zamówień, nie wypada tego pisać, więc napiszemy: czasem własna strona się nie opłaca. Jeśli masz mały, przypadkowy ruch z ulicy i prawie zero powracających gości, prowizja portalu jest niska w liczbach bezwzględnych, a migracja nie ma kogo migrować. Jeśli nie chcesz i nie możesz organizować własnej dostawy, portal robi realną robotę, za którą warto płacić. W obu przypadkach usłyszysz to od nas na pierwszej rozmowie, bo budowanie na siłę nie opłaca się nikomu.
Jeśli jednak masz stałych gości i policzone 12 miesięcy wychodzi na Twoją korzyść, start jest krótki. Nie potrzebujesz specyfikacji ani briefu, wystarczy jedno zdanie:
Chcę przyjmować zamówienia online bez prowizji.
- Estymata przed pracą. Dostajesz rozpisane godziny i akceptujesz, zanim cokolwiek ruszy: ok. 10 godzin na wariant z odbiorem, bliżej 30 na pełny system z dostawą.
- Start do 24 godzin od płatności – projekt bierze konkretny inżynier, nie kolejka zgłoszeń.
- NDA od pierwszej wiadomości, automatycznie z regulaminu; makiety i piloty pracują na danych syntetycznych, nie na Twoich gościach.
- Kod i pełne prawa majątkowe Twoje po każdym etapie. Fakturę VAT wystawia aveneo, software house działający od 2008 roku, którego marką jest uncrn.
Wolisz liczby na własnym projekcie?
Policz swój rok na kalkulatorze prowizji