blog · ceny wprost · 16 lipca 2026 · 9 min czytania
Klikalna makieta w tydzień: co dokładnie dostajesz za 6 000 zł (ekran po ekranie)
„Klikalna makieta za 6 000 zł” brzmi konkretnie dokładnie do momentu, w którym pada pytanie: ale co ja właściwie dostanę? Plik z obrazkami? Prezentację? Dokument z rysunkami ekranów? Odpowiedź jest inna: dostajesz link, który otwierasz na telefonie, i coś, co wygląda oraz klika się jak Twoja przyszła aplikacja – choć nie zapisuje jeszcze żadnych danych.
W naszym cenniku makieta to pierwsza kotwica: 10 godzin pracy × 600 zł netto = 6 000 zł, typowo tydzień kalendarza. O tym, po co się ją robi, pisaliśmy już sporo: jak zamienia przekonania w dane, jak ratuje wystąpienie przed inwestorami i czym różni się od MVP. Ten wpis odpowiada na inne pytanie, którego wyceny zwykle unikają: co konkretnie jest w środku.
Rozbieramy więc makietę na części pierwsze – ekran po ekranie i godzina po godzinie. Po lekturze będziesz dokładnie wiedzieć, co kupujesz, czego w makiecie celowo nie ma i po czym poznać, że tydzień pracy został dobrze wydany.
Forma: link, nie plik z obrazkami
Zacznijmy od formy, bo tu jest najwięcej nieporozumień. Makieta u nas to nie grafika ani pokaz slajdów, tylko strona internetowa z prawdziwymi ekranami spiętymi w działający przepływ. Otwierasz link na telefonie albo laptopie i klikasz: przycisk prowadzi na kolejny ekran, formularz daje się wypełnić, lista się przewija. Osoba, której ją pokazujesz, nie ogląda opowieści o aplikacji – trzyma ją w ręku.
Dane w środku są przykładowe: nazwiska, terminy i kwoty wyglądają jak prawdziwe, ale nic nie zapisuje się w żadnej bazie. Nie ma logowania, kont użytkowników ani płatności. To świadoma granica, do której wrócimy niżej – bo właśnie ona sprawia, że makieta kosztuje 6 000 zł, a nie 18 000 zł.
Ekran po ekranie: anatomia typowej makiety
Typowa makieta z kotwicy 10 godzin to ekran wejściowy plus jeden kluczowy przepływ od początku do końca, zwykle 4–6 ekranów. Zobaczmy to na przykładzie, który często pada na rozmowach: aplikacja do rezerwacji korepetycji.
- Ekran 1 – wejście. Jedno zdanie o tym, czym jest produkt i dla kogo, plus przycisk otwierający główny scenariusz. To pierwsze wrażenie, na podstawie którego użytkownik decyduje, czy klika dalej.
- Ekran 2 – lista. Korepetytorzy z filtrami: przedmiot, poziom, cena za godzinę. Tu sprawdzasz, czy ludzie rozumieją, jak szukać – i czy filtry, które wymyśliliśmy, są tymi, których naprawdę użyją.
- Ekran 3 – szczegół. Profil korepetytora: opis, stawka, kalendarz wolnych terminów. Moment, w którym oglądający pierwszy raz mówi „aha, czyli to działa tak”.
- Ekran 4 – kluczowa akcja. Wybór terminu i formularz rezerwacji. Najważniejszy ekran makiety: to na nim widać, czy przepływ jest zrozumiały bez tłumaczenia.
- Ekran 5 – potwierdzenie. Ekran „udało się” z podsumowaniem. Zamyka historię i wywołuje pytanie, na które czekasz: „kiedy mogę zacząć tego używać?”.
Pięć ekranów brzmi skromnie, ale to kompletna ścieżka od pierwszego wrażenia do wartości – dokładnie ta, którą chcesz sprawdzić na ludziach. Z reakcji na jeden przepływ od A do Z dowiesz się więcej niż z sześciu funkcji pokazanych po kawałku.
Godzina po godzinie: na co schodzi 10 godzin
Tak może wyglądać typowa estymata makiety. To przykład, nie sztywny cennik pozycji – u Ciebie któraś część bywa krótsza, inna dłuższa – ale proporcje się powtarzają. Estymatę z rozpisanymi godzinami dostajesz na piśmie i akceptujesz, zanim praca ruszy:
- Godzina 1 – rozmowa i przepływ. 30 minut rozmowy: jaki problem, kto jest użytkownikiem, która ścieżka jest kluczowa. Inżynier zamienia to na listę ekranów i kolejność klikania.
- Godziny 2–3 – szkielet. Wszystkie ekrany powstają „na szaro” i zostają spięte nawigacją. Przepływ już się klika, choć jeszcze nie zachwyca.
- Godziny 4–6 – wygląd. Kolory, czcionki, logo, układ na małym ekranie. Największa pozycja rachunku, bo tu makieta przestaje być schematem, a zaczyna wyglądać jak produkt – to warunek, by reakcje ludzi były prawdziwe.
- Godziny 7–8 – dane, które opowiadają historię. Zamiast „przykładowy tekst” wchodzą nazwiska, przedmioty i ceny z Twojego rynku. Oglądający ma uwierzyć, że patrzy na działającą aplikację.
- Godzina 9 – przypadki brzegowe pokazu. Ścieżka powrotu z każdego ekranu, zachowanie na różnych telefonach, działanie bez internetu. Prezentacje lubią psuć się w najgorszym momencie – ta godzina temu zapobiega.
- Godzina 10 – przekazanie. Dostajesz link, przechodzimy przez makietę razem, drobne poprawki wchodzą od ręki.
Suma: 10 godzin × 600 zł = 6 000 zł netto, jednorazowo. Fakturę VAT wystawia aveneo, software house działający od 2008 roku, którego marką jest uncrn. Każdą schodzącą z salda godzinę widzisz na bieżąco w logu panelu:
czw · −2 h · ekrany listy i profilu – przepływ klika się od wejścia do potwierdzenia
Czego w makiecie nie ma (celowo)
Uczciwa anatomia ma też listę części, których w środku nie znajdziesz. Nie dlatego, że o nich zapomnieliśmy – dlatego, że na tym etapie nie odpowiadają na żadne z Twoich pytań:
- Nie zapisuje danych. Rezerwacja „przechodzi” na ekranie, ale nigdzie się nie zapisuje: nie ma bazy danych. Po odświeżeniu makieta wraca do stanu wyjściowego.
- Nie ma kont ani logowania. Każdy, kto dostanie link, widzi to samo. To zaleta na etapie pokazywania – nikt nie utknie na ekranie rejestracji.
- Nie ma płatności ani integracji. Przycisk „zapłać” prowadzi wprost na potwierdzenie; żadne pieniądze nie płyną i żaden zewnętrzny system nie jest podpięty.
Te trzy braki to nie oszczędność na jakości, tylko sedno rachunku: zapisywanie danych, konta i płatności to najdroższa część budowy aplikacji, a żadna z tych rzeczy nie pomaga sprawdzić, czy ludzie rozumieją produkt i chcą go używać. Dokłada je dopiero MVP (30 h · 18 000 zł netto) – wtedy, gdy reakcje na makietę potwierdzą, że jest po co. Kupowanie ich wcześniej to płacenie trzy razy więcej za odpowiedź na pytanie, którego nikt jeszcze nie zadał.
Co się dzieje z makietą po tygodniu
Makieta kończy tydzień w jednej z trzech ról i żadna z nich nie jest koszem na śmieci. Jeśli reakcje są dobre i decydujesz się na MVP, ekrany stają się zakresem: specyfikacją, której nie trzeba pisać, bo widać ją na telefonie. Jeśli reakcje każą zmienić kierunek, poprawki nanosi się na makiecie – za godziny, nie za dziesiątki tysięcy. A jeśli odpuszczasz, zamykasz temat po wydaniu 6 000 zł zamiast oszczędności życia.
Od strony rozliczeń nic nie przepada: niewykorzystane godziny zostają na saldzie, a kod i pełne prawa majątkowe do wszystkiego, co powstało, są w 100% Twoje po każdym opłaconym etapie. Przy większych zakupach saldo rośnie zresztą szybciej niż wpłata – bonus godzin naliczany jest automatycznie i rośnie z wielkością pakietu.
Jak zamówić makietę: wystarczą trzy zdania
Nie potrzebujesz specyfikacji, briefu ani rysunków. Projekt zaczyna się od 30-minutowej rozmowy, a zupełnie wystarczające otwarcie wygląda tak:
Mam pomysł na aplikację do rezerwacji korepetycji. Za trzy tygodnie spotykam się z inwestorem i chcę pokazać coś, co się klika, a nie slajdy.
- Estymata przed pracą. Rozpisane godziny (jak wyżej) dostajesz na piśmie i akceptujesz, zanim cokolwiek ruszy.
- Start do 24 godzin od płatności – makietę bierze konkretny inżynier, nie kolejka zgłoszeń.
- NDA od pierwszej wiadomości, automatycznie z regulaminu – o pomyśle rozmawiasz poufnie, zanim cokolwiek podpiszesz.
- Stop w każdej chwili. Płacisz za zrobione, niewykorzystane godziny zostają na saldzie.
Wolisz liczby na własnym projekcie?
Zobacz kotwicę Makieta w cenniku