blog · dla korpo · 30 czerwca 2026 · 5 min czytania
Jak przekonać zarząd do aplikacji? Nie prezentacją
Znasz ten scenariusz: dobry pomysł, siódma wersja prezentacji, a po posiedzeniu komentarz „ciekawa koncepcja, wróćmy do tego po analizie”. Problem nie leży w pomyśle – leży w formacie. Wizję można odłożyć. Działającego interfejsu – trudniej.
Dlaczego makieta wygrywa z prezentacją
- Zmienia pytanie. Slajd pyta „czy wierzysz w moją wizję?”. Makieta pyta „czy to jest wygodne?”. Na drugie pytanie decydent umie odpowiedzieć od razu – kciukiem.
- Zdejmuje ryzyko osobiste. Nie prosisz o duży budżet na wiarę – pokazujesz rzecz, która już istnieje, za cenę firmowego szkolenia (makieta 8–10 h: 4 800–6 000 zł netto, często w limicie karty służbowej).
- Skraca dyskusję. Zamiast sporu o interpretacje slajdów – konkretne uwagi do konkretnych ekranów. To już jest praca nad produktem, nie nad decyzją.
Ścieżka z bramkami, nie kontrakt
Dobra ścieżka dla organizacji wygląda tak: makieta → pilot (30 h · 18 000 zł, jeden zespół, dane testowe) → wdrożenie. Na żadnym etapie nie podpisujesz zobowiązania na kolejny, a kod i dokumentacja zostają u Was po każdym. Każda bramka to punkt wyjścia bez konsekwencji i bez maila tłumaczącego się z decyzji.
A co powie IT?
Najczęściej: „pokażcie kod”. I słusznie. Dowód koncepcji nie wchodzi IT w kompetencje: omija kolejkę backlogu, a po pilocie IT dostaje repozytorium z historią zmian, dokumentację, testy i pełne prawa. Przejęcie to wieczór czytania, nie kwartał reverse-engineeringu. A jeśli IT woli, żeby praca od pierwszej godziny szła w jego standardach – tak też można.
Wolisz liczby na własnym projekcie?
Kliknij przykładową makietę